Szybki kredyt dla firm – krótki case study
Prowadząc własną działalność, wielokrotnie napotkałem się na sytuacje, w której potrzebowałem szybkiej pożyczki. Nie były to może momenty skrajnego kryzysu. Raczej miałem okazje, których wykorzystanie wiązało się z wymiernymi profitami dla mojej firmy. Przeglądając Internet w poszukiwaniu dobrego rozwiązania natrafiłem na wiele ofert banków i innych firm, które oferowały szybki kredyt dla firm.
Zamiast decydować się od razu na ofertę ‘obcego’ banku, wybrałem się do oddziału, w którym zakładałem konto firmowe. Zapytałem o możliwość wzięcia takiego kredytu. Od razu otrzymałem odpowiedź. W domu wypełniłem wniosek. Nie potrzebowałem zaświadczeń ani oświadczeń. Bank zdecydował, że dostanę szybki kredyt dla firm, na podstawie wpływów bieżących na mój rachunek. Podejrzewam, że oszczędziło mi to ogrom formalności. Co ciekawe, nie musiałem przedstawiać zabezpieczeń, poręczeń, weksli. Pewnie dlatego, że kondycja mojego przedsiębiorstwa nie była najgorsza. Podejrzewam jednak, że jest to standard przy zaciąganiu takiego zadłużenia.
Na decyzję czekałem bodajże 2h. Nawet nie zdążyłem wrócić do domu, bo stałem w ogromnym korku. Otrzymałem telefon, że w najbliższych godzinach na moje konto wpłyną środki, o które wnioskowałem. Nie była to kwota zapierająca dech w piersiach, jednak pozwalała mi na realizację pewnych planów, dzięki którym poszerzyłem grono klientów, a tym samym wpływy na firmowe i osobiste konto.
Zanim doszło do podobnej sytuacji, udałem się na rozmowę z doradcą finansowym. Chciałem się przygotować na następny raz, kiedy będzie mi potrzebny szybki kredyt dla firm. Po analizie, otrzymałem kilka najkorzystniejszych ofert. Co prawda, nie skorzystałem z nich, bo mój bank oferował bardzo podobne warunki, więc wolałem być ‘lojalny’, licząc na przyszłe korzyści.
Both comments and pings are currently closed.